poniedziałek, 5 października 2015

jak ćwiczę z moimi ,,niepełnosprawnymi" kolanami

Po wizycie u fizjo jestem zawsze rozbita, idąc tam marzę o magicznej tabletce, która raz na zawsze wyleczy moje kolana. Wracam zaś z nowym zestawem ćwiczeń, ten ostatni ma być moją receptą na bieganie. Prawdopodobnie do zrobienia, przypuszczalnie realny, jak jednak zmienić nawyk, który nasz organizm wyrobił i powtarzał przez większą część życia. Tak jakbym nagłe musiała chodzić tyłem. Cholernie trudne do zrobienia.

Część ćwiczeń z siłowni musiałam przenieść do domu, ćwiczę boso przykładając uwagę do odpowiedniego ustawienia stóp i kolan, a bieganie bez skarpetek po siłowni to coś ekstremalnego :) Na siłowni rzecz jasna też bywam, ogarnęłam już swój plan treningowy i nie jest już tak chaotycznie. Najtrudniejsze są przysiady, to moje małe piekiełko, jeśli zrobię 5 i o poranku nie obudzę się z bólem kolan to ogromny sukces, znak, że moja praca nie idzie na marne. Nadal ćwiczę jogę, postawiam sobie wyzwanie i co tydzień dorzucam nową pozycję.

Jeśli to czytasz i nie chce ci się ruszyć tyłka z kanapy, to nigdy nie tej odpowiedniej pory. Ja nie dostanę magicznej tabletki na ból a ty na odchudzanie. Czeka nas dużo pracy mnie nad powrotem do biegania a ciebie nad swoim lenistwem. Razem na pewno wytrwamy.

Zawsze będzie jakieś ALE, dlatego nie warto na naszej drodze zważać na innych. To ty tu jesteś najważniejsza.

Tymczasem zapraszam was na mojego facebooka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz